Morze

Polecamy:

Morze
historie z nad morza

Oto dwie wybrane historie:

DZIWNÓW
drugia historia

Na wakacjach byliśmy w tym roku w gospodarstwie agroturystycznym "Pod kogutem". Dziwnów jakoś nigdy mnie nie kręcił, ale znalazłem ofertę tego gospodarstwa w jednym z informatorów, więc zadzwoniłem i okazało się, że mają jeszcze wolne miejsca w interesującym mnie terminie, więc zrobiłem rezerwację. Było naprawdę warto. Z jednej strony morze, z drugiej jezioro, a jeszcze do tego rzeka Dziwna, która łączy bałtyk z Zalewem Szczecińskim. W godpodarstwie pojeździliśmy konno, nad morzem plażowaliśmy, ale też i zrobiliśmy sobie 1,5-godzinny rejs statkiem po Bałtyku i zalewie. Most zwodzony na rzece Dziwnej jest super. Widać z niego i morze i zalew. A rzeka Dziwna raz płynie do morza, a raz do zalewu - dziwna jakaś i stąd chyba jej nazwa. Wypoczynek mieliśmy urozmaicony, a Dziwnów będę polecał moim znajomym, bo warto tam zawitać.

SOPOT
pierwsza historia

W zeszłym roku spędziłem kilka dni w Sopocie. Pojechaliśmy z żoną na Sopot Festival, bo moja ślubna uwielbia Ingrid i nie chciała przepuścić okazji, by ją zobaczyć i posłuchać jej piosenek. Opera Leśna jest naprawdę cudna. Transmisje telewizyjne nie oddają ani szczególnej atmosfery tego miejsca, ani nawet w połowie nie prezentują jego krasy. Koncerty były wieczorami, a po występach miasto jeszcze do późnej nocy tętniło zabawą. Jednak czas festiwalu jest wyjątkowy w Sopocie, bo są i inne liczne imprezy. Zobaczyliśmy całe Trójmiasto, a w Sopocie najbardziej się nam oczywiście podobało molo. Najdłuższe drewniane w Europie, ma ponad pół kilometra długości. Wypoczywaliśmy dużo na plaży, spacerując i opalając się. Atmosfera na popularnym Monciaku i jego urokliwe kafejki też nam przypadła do gustu. Warto było jednak do Sopotu pojechać. Innym też będę polecał.