-
Gratulujemy wyboru!!
- URLOP W NIECHORZU
- ŚWINOUJŚCIE
- DZIWNÓW
- MIĘDZYZDROJE
- USTKA
- RODZINNIE W POBIEROWIE
- zacznij raz jeszcze
Polecamy:
- REWAL, KOŁOBRZEG, URLOP W NIECHORZU, JASTARNIA, SOPOT
- KOŁOBRZEG, URLOP W NIECHORZU, JASTARNIA, SOPOT, ŚWINOUJŚCIE
- ŚWINOUJŚCIE, SOPOT, JASTARNIA, URLOP W NIECHORZU, KOŁOBRZEG
- URLOP W NIECHORZU, KOŁOBRZEG, REWAL, NIECHORZE, RODZINNIE W POBIEROWIE
- NIECHORZE, ŚWINOUJŚCIE, SOPOT, JASTARNIA, URLOP W NIECHORZU
- SOPOT, JASTARNIA, URLOP W NIECHORZU, KOŁOBRZEG, REWAL
- REWAL, USTKA
- JASTARNIA, URLOP W NIECHORZU, KOŁOBRZEG, REWAL, NIECHORZE
Morze
historie z nad morza
Gratulujemy wyboru:
NIECHORZE
piąta historia
Tego, że w Niechorzu spotka mnie taka frajda nie spodziewałem się. Od lat przedszkolnych jestem fanem motoryzacji. Zawsze podobały mi się samochody, i te nowoczesne i stare, zawsze ekscytowały mnie samoloty, statki, a także pociągi. Marzyłem, by przejechać się jakimś starym pociągiem, jakimś Orient Expresem, koleją transsyberyjską lub coś w tym rodzaju, ale nigdy mi się nie ziściło. Przez większą czas pobytu w Niechorzu po prostu byczyłem się na plaży. Odpowiadało mi to, bo oboje z żoną prowadzimy dość intensywne życie, więc wypoczynek nam się należał. Dopiero na dwa dni przed końcem pobytu wyszedłem zwiedzić miasto. Może to i śmieszne, ale co w takiej wiosze można zobaczyć. Nie interesowało mnie to, a szkoda. Wcześniej natrafiłbym na kolejkę w stylu retro, która ma tu swoją stację. Przez dwa dni przejechałem 3 razy cały odcinek drogi, jaką kursuje wąskotorówka. Przeżycia niezapomniane. Przy okazji można zobaczyć kawał polskiego wybrzeża. Ja tu jeszcze wrócę. Budynek stacji - zabytek i prawdziwa perełka.
JASTARNIA
czwarta historia
Pamiętam, jak jeszcze za czasów studenckich, miałem zrobić reportaż o jakimś polityku. Chciałem zabłysnąć wśród kolegów i zdobyć, jak najlepsze noty, więc zdecydowałem się na osobę Aleksandra Kwaśniewskiego. Pojechałem tropem naszego prezydenta do Jastarni. Gdy dotarłem do Juraty, to okazało się jednak, że go tam już nie ma. Byłem wściekły, ale zrobiłem wywiad z pracownikami rezydencji w Juracie. Chociaż tyle, a takie miałem marzenie, by dotrzeć do najważniejszej osoby w państwie. Oczywiście absurd - nigdy nie dostał się przed jego oblicze, ja zwykły student 2 roku dziennikarstwa, ale próbować zawsze warto. Przy okazji zwiedziłem jednak Jastarnię. Byłem w porcie, na plaży, widziałem chatę rybacką, kapliczkę świętej Rozalii, ale też i trafiłem na coś, co mnie zainteresowało i zrobiłem o tym krótki reportaż. Ośrodek oporu Jastarnia, składający się z pozostałości fortyfikacji z 1939 r. stał się przedmiotem mojego chwalonego przez recenzentów z roku reportażu.
KOŁOBRZEG
trzecia historia
Podczas pobytu w Kołobrzegu wypoczęliśmy dobrze i naładowaliśmy akumulatory na cały rok. Kiepska pogoda sprawiała wrażenie że nie chce nas puścić nad morze, więc postanowiliśmy na urlop wyruszyć dopiero we wrześniu i dobrześmy uczynili. Przynajmniej ominęły nas deszcze, bo tak naprawdę właśnie teraz zaczęło się w tym sezonie słońce. Kupiłem przewodnik po hotelach motelach i wybraliśmy z żoną ten mały hotel w Kołobrzegu. Trzeba przyznać, że informacje tam zawarte są rzetelne i opis pasował do rzeczywistości. Ciekawe jak inne hotele, które są tu wymienione. Też warto sprawdzić, ale dopiero za rok. Plaża nasza ukochana, szeroka, piaszczysta i niezaśmiecona, jak w wielu innych morskich letniskach. Wypożyczyliśmy z żoną kosz i przesiadywaliśmy w nim prawie całe dnie. Chociaż to słońce było jeszcze silne, ale normalnie wiatr wysmagałby nas dobrze, więc komfort mieliśmy niemały. Aż nam żal było wyjeżdżać. Kupiliśmy paniom z recepcji czekoladę, żeby nas zapamiętały i za rok też mile obsługiwały.
REWAL
drugia historia
Do Rewala zajechaliśmy już o 6.00 rano. Wyjeżdżaliśmy z domu na wieczór, bo marzyło się nam plażowanie od rana. Pomysł nam nie wypalił, bo pogoda coś się tylko kiełbasiła i zanosiło się nawet na deszcz. Pierwszego dnia tylko łaziliśmy, ale już od drugiego dnia słońce aż kłuło w oczy. I tak już pozostało przez cały czas naszych wakacji w rewalu. To, o czym będziemy jednak pamiętać to nasze karcianewieczorki. Przy sąsiednim stoliku w naszej stołówce siadywało starsze małżeństwo, z którym zgadaliśmy się o brydżu. Nasze partyjki trwały nieraz i do późnej nocy. Ludzie na poziomie, kulturalni, ale pan Stasio to pił jak szewc i nawet my z Olką skusiliśmy się kilka razy na to jego whiski. Ohyda, ale dla towarzystwa popijaliśmy gin z tonikiem. pan Satnisław grywa również w szachy, tak więc rozrywek nam nie brakowało. Wszystko to to jest jednak pryszcz. Po powrocie do domu znajomi nie chcieli mi uwierzyć, że spróbowałem się na lotni. Gdybym nie pokazał zdjęcia, to by mi do dziś to pewnie poczytywali za fantazję. Wakacje w tym roku były udane. Rewal godny polecenia
SOPOT
pierwsza historia
W zeszłym roku spędziłem kilka dni w Sopocie. Pojechaliśmy z żoną na Sopot Festival, bo moja ślubna uwielbia Ingrid i nie chciała przepuścić okazji, by ją zobaczyć i posłuchać jej piosenek. Opera Leśna jest naprawdę cudna. Transmisje telewizyjne nie oddają ani szczególnej atmosfery tego miejsca, ani nawet w połowie nie prezentują jego krasy. Koncerty były wieczorami, a po występach miasto jeszcze do późnej nocy tętniło zabawą. Jednak czas festiwalu jest wyjątkowy w Sopocie, bo są i inne liczne imprezy. Zobaczyliśmy całe Trójmiasto, a w Sopocie najbardziej się nam oczywiście podobało molo. Najdłuższe drewniane w Europie, ma ponad pół kilometra długości. Wypoczywaliśmy dużo na plaży, spacerując i opalając się. Atmosfera na popularnym Monciaku i jego urokliwe kafejki też nam przypadła do gustu. Warto było jednak do Sopotu pojechać. Innym też będę polecał.
