Morze

Polecamy:

Morze
historie z nad morza

Oto dwie wybrane historie:

NIECHORZE
drugia historia

Tego, że w Niechorzu spotka mnie taka frajda nie spodziewałem się. Od lat przedszkolnych jestem fanem motoryzacji. Zawsze podobały mi się samochody, i te nowoczesne i stare, zawsze ekscytowały mnie samoloty, statki, a także pociągi. Marzyłem, by przejechać się jakimś starym pociągiem, jakimś Orient Expresem, koleją transsyberyjską lub coś w tym rodzaju, ale nigdy mi się nie ziściło. Przez większą czas pobytu w Niechorzu po prostu byczyłem się na plaży. Odpowiadało mi to, bo oboje z żoną prowadzimy dość intensywne życie, więc wypoczynek nam się należał. Dopiero na dwa dni przed końcem pobytu wyszedłem zwiedzić miasto. Może to i śmieszne, ale co w takiej wiosze można zobaczyć. Nie interesowało mnie to, a szkoda. Wcześniej natrafiłbym na kolejkę w stylu retro, która ma tu swoją stację. Przez dwa dni przejechałem 3 razy cały odcinek drogi, jaką kursuje wąskotorówka. Przeżycia niezapomniane. Przy okazji można zobaczyć kawał polskiego wybrzeża. Ja tu jeszcze wrócę. Budynek stacji - zabytek i prawdziwa perełka.

JASTARNIA
pierwsza historia

Pamiętam, jak jeszcze za czasów studenckich, miałem zrobić reportaż o jakimś polityku. Chciałem zabłysnąć wśród kolegów i zdobyć, jak najlepsze noty, więc zdecydowałem się na osobę Aleksandra Kwaśniewskiego. Pojechałem tropem naszego prezydenta do Jastarni. Gdy dotarłem do Juraty, to okazało się jednak, że go tam już nie ma. Byłem wściekły, ale zrobiłem wywiad z pracownikami rezydencji w Juracie. Chociaż tyle, a takie miałem marzenie, by dotrzeć do najważniejszej osoby w państwie. Oczywiście absurd - nigdy nie dostał się przed jego oblicze, ja zwykły student 2 roku dziennikarstwa, ale próbować zawsze warto. Przy okazji zwiedziłem jednak Jastarnię. Byłem w porcie, na plaży, widziałem chatę rybacką, kapliczkę świętej Rozalii, ale też i trafiłem na coś, co mnie zainteresowało i zrobiłem o tym krótki reportaż. Ośrodek oporu Jastarnia, składający się z pozostałości fortyfikacji z 1939 r. stał się przedmiotem mojego chwalonego przez recenzentów z roku reportażu.