Morze

Polecamy:

Morze
historie z nad morza

Oto trzy wybrane historie:

USTKA
trzecia historia

Moja dziewczyna zrobiła mi ostatnio niespodziankę i zaprosiła mnie na wekend do Ustki. Już dawno chciałem zobaczyć Słowiński Park Narodowy, ale dopiero teraz udało mi się to marzenie zrealizować. Z Ustki przeszliśmy plażą do parku, który leży między Łebą a Rowami. 32 km naszego bałtyckiego brzegu to północna granica SPN, a chciałem tu być przede wszystkim by zobaczyć wędrujące wydmy. Niektóre z nich mają nawet i 30 m.n.p.m. i przemieszczają się do 10 m na rok. Aśka była zadowolona, bo nie widziała jeszcze w życiu tylu pięknych ptaków. Jest ich tu ponoć 257 gatunków. Do tego wszystkiego pierwszy raz w życiu zobaczyłem torfowisko - aż 46 zespołów roślinnych. Większość czasu spędziliśmy jednak w Ustce. Główną atrakcją pobytu był rejs po Bałtyku. Na staku VIKING wysłuchaliśmy fajnego minikonceru szant. Ustka godna polecenia, dużo atrakcji, wiele do zobaczenia, fajne imprezy.

ŚWINOUJŚCIE
drugia historia

Dawno nie byłem aż tak zadowolony ze swoich wakacji, jak w tym roku. Moja żona zdecydowała, że pojedziemy do Świnoujścia, bo ma tam dla mnie dużą niespodziankę. Oboje uwielbiamy przyrodę, bo ona jest botanikiem, a ja ornitologiem, więc wszędzie staramy się zobaczyć coś szczególnego. Piękne to Świnoujście. Najwyższa w Europie latarnia, piękna szeroka plaża i interesujący basen portowy, który w czasach ostatniej wojny był bazą Kriegsamarine. A w ogóle atmosfera miasta, które leży na kilku wyspach jest szczególana. Dla mnie i żony najważniejszy był rezerwat przyrody Karsiborska Kępa. Na tych terenach bagiennych rośnie długosz królewski i wiciokrzew pomorski. Do tego wszystkiego sięgające nawet 5 m. wysokości paprocie orlice i na mnie zrobiły piorunujące wrażenie. Ja zasadziłem sie jednak na dobre 2 dni z lornetką i wypatrzyłem wiele ze 150 gatunków ptaków. Derkacz, orzeł bielik i batalion są przepiękne.

KOŁOBRZEG
pierwsza historia

Podczas pobytu w Kołobrzegu wypoczęliśmy dobrze i naładowaliśmy akumulatory na cały rok. Kiepska pogoda sprawiała wrażenie że nie chce nas puścić nad morze, więc postanowiliśmy na urlop wyruszyć dopiero we wrześniu i dobrześmy uczynili. Przynajmniej ominęły nas deszcze, bo tak naprawdę właśnie teraz zaczęło się w tym sezonie słońce. Kupiłem przewodnik po hotelach motelach i wybraliśmy z żoną ten mały hotel w Kołobrzegu. Trzeba przyznać, że informacje tam zawarte są rzetelne i opis pasował do rzeczywistości. Ciekawe jak inne hotele, które są tu wymienione. Też warto sprawdzić, ale dopiero za rok. Plaża nasza ukochana, szeroka, piaszczysta i niezaśmiecona, jak w wielu innych morskich letniskach. Wypożyczyliśmy z żoną kosz i przesiadywaliśmy w nim prawie całe dnie. Chociaż to słońce było jeszcze silne, ale normalnie wiatr wysmagałby nas dobrze, więc komfort mieliśmy niemały. Aż nam żal było wyjeżdżać. Kupiliśmy paniom z recepcji czekoladę, żeby nas zapamiętały i za rok też mile obsługiwały.