Morze

Polecamy:

Morze
historie z nad morza

Oto trzy wybrane historie:

ŚWINOUJŚCIE
trzecia historia

Dawno nie byłem aż tak zadowolony ze swoich wakacji, jak w tym roku. Moja żona zdecydowała, że pojedziemy do Świnoujścia, bo ma tam dla mnie dużą niespodziankę. Oboje uwielbiamy przyrodę, bo ona jest botanikiem, a ja ornitologiem, więc wszędzie staramy się zobaczyć coś szczególnego. Piękne to Świnoujście. Najwyższa w Europie latarnia, piękna szeroka plaża i interesujący basen portowy, który w czasach ostatniej wojny był bazą Kriegsamarine. A w ogóle atmosfera miasta, które leży na kilku wyspach jest szczególana. Dla mnie i żony najważniejszy był rezerwat przyrody Karsiborska Kępa. Na tych terenach bagiennych rośnie długosz królewski i wiciokrzew pomorski. Do tego wszystkiego sięgające nawet 5 m. wysokości paprocie orlice i na mnie zrobiły piorunujące wrażenie. Ja zasadziłem sie jednak na dobre 2 dni z lornetką i wypatrzyłem wiele ze 150 gatunków ptaków. Derkacz, orzeł bielik i batalion są przepiękne.

KOŁOBRZEG
drugia historia

Podczas pobytu w Kołobrzegu wypoczęliśmy dobrze i naładowaliśmy akumulatory na cały rok. Kiepska pogoda sprawiała wrażenie że nie chce nas puścić nad morze, więc postanowiliśmy na urlop wyruszyć dopiero we wrześniu i dobrześmy uczynili. Przynajmniej ominęły nas deszcze, bo tak naprawdę właśnie teraz zaczęło się w tym sezonie słońce. Kupiłem przewodnik po hotelach motelach i wybraliśmy z żoną ten mały hotel w Kołobrzegu. Trzeba przyznać, że informacje tam zawarte są rzetelne i opis pasował do rzeczywistości. Ciekawe jak inne hotele, które są tu wymienione. Też warto sprawdzić, ale dopiero za rok. Plaża nasza ukochana, szeroka, piaszczysta i niezaśmiecona, jak w wielu innych morskich letniskach. Wypożyczyliśmy z żoną kosz i przesiadywaliśmy w nim prawie całe dnie. Chociaż to słońce było jeszcze silne, ale normalnie wiatr wysmagałby nas dobrze, więc komfort mieliśmy niemały. Aż nam żal było wyjeżdżać. Kupiliśmy paniom z recepcji czekoladę, żeby nas zapamiętały i za rok też mile obsługiwały.

URLOP W NIECHORZU
pierwsza historia

W Niechorzu byliśmy już rankiem. Nie chcieliśmy marnować ani jednego dnia, więc na wakacje wyjeżdżaliśmy w nocy. Po zakwaterowaniu w hotelu od razu wyruszyliśmy nad morze. Niestety morze nie przywitało nas ładną pogodą, więc pobyt swój rozpoczęliśmy od długiego spaceru. Doszliśmy aż do Trzęsacza i zobaczyliśmy tą osławioną ścianę kościółka stojącą na klifie. Ciekawe, kiedy morze zabierze i ten kawałek lądu, jak wcześniej większość kościółka? Po przyjściu z powrotem do Niechorza poszliśmy jeszcze zobaczyć latarnię morską. Piękna i o przekroju kwadratu, a nie okręgu jak najczęściej. Imponująca, stara budowla, która wpisana jest do rejestru zabytków. Resztę urlopu mieliśmy najczęściej słońce, więc z reguły przebywaliśmy na plaży. Urlop minął nam szybko, zdecydowanie za szybko, ale odpoczęliśmy dobrze. Polecam Niechorze, bo warto tu przyjechać.